Social Media

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Makabryczny recykling, czyli o tym, jak podarowano mumiom „drugie życie”

Egipskie mumie wzbudzają zainteresowanie zwiedzających, niezależnie od ich wieku. Muzealne obiekty otacza się specjalną troską, a pracownicy dbają, by zabalsamowane ciała znajdowały się w optymalnych warunkach, tak by nie uległy zniszczeniu. Czy zawsze tak było? Oczywiście, że nie. Poznajcie kilka nietypowych zastosowań mumii oraz praktyk z nimi związanych, które (na szczęście) odeszły do lamusa.

Nie masz czasu przeczytać? Posłuchaj wersji audio!

Panaceum z przypadku

Na przestrzeni wieków mumie wykorzystywano w rozmaity sposób. Przez długi czas sproszkowane uchodziły za lekarstwo. Przyczyną takiego stanu rzeczy było błędne przetłumaczenie perskiego słowa „mumia” oznaczającego „bitumin”, czyli lepką, ciemną substancję, rzekomo obdarzoną właściwościami leczniczymi. W arabskich traktatach medycznych bardzo szybko pojawiło się określenie „mummija”, które początkowo oznaczało asfalt oraz „smołę egipską”, pochodzącą z zabalsamowanych szczątków. Dobroczynny wpływ mummiji opisał perski lekarz i filozof Ibn Sina, znany lepiej Europejczykom jako Awicenna. Medycy europejscy zapoznali się z „cudownymi” właściwościami mumii egipskich podczas wypraw krzyżowych, naiwnie wierząc, że substancje, które pozwoliły zachować ludzkie szczątki w dobrym stanie, poradzą sobie z niemal każdą bolączką. Od czasów krucjat zapotrzebowanie na mumie było tak wielkie, że egipscy eksporterzy nie nadążali z dostarczaniem starożytnych zwłok, zastępując je ciałami niedawno straconych skazańców.

Za pomocą mumii ścieranych na proszek próbowano leczyć rozmaite dolegliwości m.in. złamania, wrzody, paraliż, migreny, kaszel, epilepsję czy… problemy sercowe (niektórzy uważali proszek z mumii za znakomity afrodyzjak). Nie oznacza to, że do „cudownego” specyfiku podchodzono bezkrytycznie. Francuski medyk Ambroise Paré (1510–1590) pisał wprost: „ten medykament nie pomaga choremu […] a nawet powoduje wiele kłopotliwych symptomów, takich jak ból serca lub żołądka, wymioty i odór z ust”. Dla porównania, angielski uczony Francis Bacon twierdził, że „mumia ma ogromną moc tamowania upływu krwi”.

Co ciekawe, uważano, że właściwości lecznicze miał posiadać również kurz obecny w grobowcach. Za pomocą kurzu z mumii próbowano leczyć m.in. choroby psychiczne. Jeden z krewnych królowej Wiktorii twierdził, że dzięki maści zawierającej kurz z mumii odrosły mu włosy i… zęby.

Pojemniki na sproszkowaną mumię oraz fragment mumii; zbiory Muzeum Farmacji Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, fot. A. Garbacz

Od XVI i XVII wieku pulver mumiae (z łac. proszek z mumii) był powszechnie dostępny w europejskich aptekach, choć oczywiście na specyfik ten mogli pozwolić sobie tylko najbogatsi z pacjentów, którzy wręcz zajadali się sproszkowanymi ciałami dawnych Egipcjan. Ten swoisty kanibalizm trwał nieprzerwanie aż do schyłku XIX wieku.

Chodź, pomaluj mój świat

Sproszkowane mumie wchodziły również w skład barwników. Już w czasach renesansu sporą popularnością wśród malarzy cieszył się tzw. mumiowy brąz. Artyści cenili go za bogaty, przezroczysty odcień, dający wiele możliwości. Warto zaznaczyć, że mumiowy brąz należał raczej do farb z niższej półki cenowej. Również w kolejnych stuleciach farba cieszyła się dobrą opinią i zainteresowaniem artystów, szczególnie prerafaelitów, ale pigmentu o kontrowersyjnym składzie używali nie tylko zagraniczni malarze. Właściwości barwnika cenił również… Jan Matejko. Z zachowanych dokumentów wynika, że w samym 1883 roku zakupił aż 25 tub mumiowego brązu. Bardzo prawdopodobne, że powstały między 1883 a 1884 rokiem Wernyhora posiada rozsmarowany laserunek z dokładnie startych ludzkich szczątków. Na obronę artystów należy wspomnieć, że niektórzy nie zdawali sobie sprawy z wątpliwego moralnie procederu pozyskiwania barwnika. Według popularnej anegdoty, gdy malarz Edward Burne-Jones dowiedział się, jak powstaje jego ulubiony pigment, pochował pojemnik z farbą w przydomowym ogródku i zaprzestał używania mumiowego brązu.

Jan Matejko – Wernyhora (1883–1884), domena publiczna

Mumiowy brąz był powszechnie wykorzystywany w XIX wieku. Stopniowo, wraz z pojawieniem się nowych barwników oraz spadkiem ilości surowca do produkcji kontrowersyjnego barwnika, pigment stopniowo wycofywano ze sprzedaży. W 1964 roku magazyn Time odnotował, że ostatni dystrybutor autentycznego mumiowego brązu, Geoffrey Roberson-Park, ogłosił zaprzestanie produkcji farby, ponieważ jego firmie skończyły się mumie. Do dziś nie wiadomo, ilu starożytnych Egipcjan przeżywa swoje drugie życie na płótnach wystawionych w licznych, rozsianych po całym świecie galeriach sztuki.

Tubka brązu mumiowego, Harvard Art Museums, fot. R. Leopoldina Torres

Pamiątka z wycieczki

Od czasów nowożytnych zapotrzebowanie na mumie wyraźnie wzrosło. Przyczyną było rosnące zainteresowanie cywilizacją starożytnego Egiptu, którego materialne pozostałości, a więc również i zabalsamowane ciała, kojarzyły się z tajemnicą i magią. Przedstawiciele ówczesnych elit o antykwarycznych zamiłowaniach pragnęli wzbogacić swoje kunstkamery (gabinety osobliwości) o kuriozum znad Nilu. W tym celu osobiście udawali się do Egiptu lub pozyskiwali mumie przy pomocy pośredników i handlarzy. Mumie nabywali zarówno arystokraci, jak i artyści. Pisarz Gustave Flaubert, po odkryciu grobowca w el-Cheguel Guil, nie potrafił oprzeć się pokusie i zabrał stamtąd ludzką stopę, która aż do śmierci zdobiła biurko autora „Pani Bovary”.

Hrabia Michał Tyszkiewicz, który w latach 1861–1862 odwiedził kraj nad Nilem, przestrzegał:

„Podróżni w Egipcie powinni być bardzo uważnymi kupując starożytności, nawet i osobliwie od chłopów, gdyż podrabianie i fałszowanie starożytności jest tu rzemiosłem i niemało nawet w samym Luksorze ludzi z tego żyje”.

Handlarz mumiami, fot. Felix Bonfils, 1875 r.

Nowożytne pseudomumie (zawierające niekiedy również oryginalne, antyczne fragmenty) można obecnie zobaczyć w różnych muzeach świata m.in. w British Museum. Ostrożność i wiedza nie uchroniły również samego Michała Tyszkiewicza przed pozyskaniem „trefnych” mumii – dwa obiekty, które przysłał do Wilna okazały się fałszerstwem.

Nie wszystkie zabalsamowane ciała miały szczęście trafić do gabinetów kolekcjonerów. Książę Mikołaj Krzysztof Radziwiłł, zwany Sierotką, byłby jednym z pierwszych, którzy w XVI wieku sprowadzili na ziemie polskie mumie, gdyby nie to, że podczas burzy przesądni marynarze kazali wyrzucić za burtę drogocenny ładunek. Wiadomo natomiast, że już w drugiej połowie XVI wieku, dzięki wysiłkom Laurentiusa Scholtza von Rosenaua trzy egipskie mumie znajdowały się na terenie Wrocławia. Kilkadziesiąt lat później (1658) zostały one przebadane przez Andreasa Gryphiusa. Uczony opublikował wyniki prac w ilustrowanym traktacie Mumiae Wratislavienses.

Zaproszenie na pokaz rozwijania mumii zaplanowany na 10 czerwca 1850 r., domena publiczna

Publiczne pokazy rozwijania zmumifikowanych Egipcjan cieszyły się ogromną popularnością. Zdejmowania bandaży podejmowali się zarówno doświadczeni lekarze, jak i kolekcjonerzy-dyletanci. Ze względu na brak odpowiedniej wiedzy i znajomości technik konserwacji często prowadziło to do nieodwracalnego uszkodzenia mumii, choć mimo wszystko pokazy dostarczały uczonym cennych informacji, nawet jeśli rozwijany obiekt okazał się falsyfikatem. Profesor Johann Friedrich Blumenbach rozwinął kilka mumii będących własnością osób prywatnych i znajdujących się w zbiorach British Museum, ale nie miał szczęścia – żadna z nich nie była prawdziwą mumią. W latach 30. XIX wieku pokazy rozwijania mumii organizował dr Thomas Joseph Pettigrew – chirurg i antykwariusz. Zawartość bandaży niejednokrotnie zaskakiwała zarówno lekarza, jak i publiczność – pod warstwami płótna znajdowały się trociny, szmaty, pojedyncze kości ludzkie zmieszane z kośćmi zwierząt, czaszki osób dorosłych wraz z kośćmi czaszki dziecka oraz kije, które usztywniały całość. Pod względem skali procederu kreatywność fałszerzy dorównywała europejskiej egiptomanii.

Użyteczność bez granic

Stulecie pary i elektryczności okazało się złotym wiekiem dla przedsiębiorczych ludzi o otwartych umysłach. Niewątpliwie do tego grona zaliczał się Augustus Stanwood, fabrykant z Maine. Zaradny Amerykanin postanowił zapobiec marnowaniu lnianych bandaży, przerabiając je na… papier. Za kilogram zabandażowanych ciał płacił sześć centów, czyli o połowę mniej, niż kosztowałyby go stare szmaty. Marzenie Stanwooda o produkowaniu śnieżnobiałego papieru okazało się niemożliwe do zrealizowania (wiekowe tkaniny uległy wypłowieniu i zawierały zbyt duże ilości żywicy, by dać się wybielić), ale pomysłowy importer znalazł alternatywne rozwiązanie. Rozpoczął produkcję brązowego papieru, który sprzedawał sklepom kolonialnym i rzeźnikom. Biznes się kręcił, ale do czasu. Proceder przerwała epidemia cholery. Służby sanitarne uznały (skądinąd niesłusznie), że jej źródłem była papiernia Stanwooda, toteż produkcję wstrzymano, a fabrykę zamknięto.

Pocztówka z widokiem na zabudowania fabryki papieru Stanwooda. Źródło: https://mummymania.omeka.net/exhibits/show/mummy-paper-no-longer-an-urban/item/181 [dostęp 6 lutego 2023 r.]

Mark Twain przedstawił inną wstrząsającą praktykę związaną z mumiami. W swoim dzienniku opisał, że zabalsamowane ciała wraz z sarkofagami posłużyły za opał dla lokomotywy pociągu jadącego do Kairu. W pewnym momencie do uszu pisarza dotarł okrzyk: „Do cholery! Ci wieśniacy nie dają żaru nawet za centa! Dawajcie króla!”. Niewiele lepszy los spotykał mumie zwierzęce. W XIX wieku po raz pierwszy odnaleziono nekropolie zwierząt. Skala zjawiska i liczba zabalsamowanych szczątków zaskoczyła Europejczyków. Mumie można było liczyć w milionach. Z nekropolii w Speos Artemidos zabrano 300 tysięcy kocich mumii, ważących łącznie kilkanaście ton i przewieziono do Liverpoolu. Podczas rejsu pełniły rolę balastu, a po dotarciu do celu część mumii wykorzystano jako opał w lokomotywach, zaś inne posłużyły do użyźniania pól.

Jak widać, poprzednie stulecia (a w szczególności XIX wiek) nie były zbyt najłaskawsze dla reliktów przeszłości. Dopiero presja opinii publicznej doprowadziła do zaniechania tego rodzaju praktyk, a festiwal niefrasobliwego wykorzystywania egipskich mumii dobiegł końca.

Kolaż - Grafika komputerowa - Projekt ksti

Dziś przykłady tego makabrycznego recyklingu mogą wzbudzać uzasadniony niesmak. Pamiętajmy jednak, że za częścią kontrowersyjnych praktyk stał pragmatyzm i szczery głód wiedzy. Działania, które miały umożliwić poznanie prawdy o przeszłości, odzyskanie zdrowia czy posiadanie intrygującej kolekcji przybierały różne formy, zakrawające niekiedy o fanaberie. Dawni uczeni mieli znacznie swobodniejsze podejście do praktyk badawczych. W przypadku archeologii, dla osiągnięcia zamierzonych celów badacze nie wahali się porzucać „nieciekawe” artefakty, naginać fakty na potrzeby własnych interpretacji czy… sięgać po dynamit. Ale to już materiał na zupełnie inną opowieść.

Bibliografia:

  1. Dolińska M., Falsyfikaty nie całkiem fałszywe, mumie nie całkiem prawdziwe, w: Światowit 2 (43)/Fasc. A. s. 29-35, 2000
  2. Elliot Ch., Bandages, Bitumen, Bodies and Business – Egyptian mummies as raw materials, w: Aegyptiaca. Journal of the History of Reception of Ancient Egypt, s. 26-46, 2017
  3. Niwiński A., Egipt zapomniany czyli Michała hr. Tyszkiewicza. Dziennik podróży do Egiptu i Nubii (1861-1862), Wydawnictwo Pro-Egipt, Warszawa 1994
  4. Molenda J., Fenomen kultur, Wydawnictwo Arkadiusz Wingert, Międzyzdroje-Kraków 2006
  5. McCouat P., The life and death of Mummy Brown, w: Journal of Art in Societyartinsociety.com [ostatni dostęp: 4 lutego 2023]
  6. Kwiatkowski B., Władcy, święci, tyrani, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2005
  7. Śliwa J., Andreas Gryphius (1616-1664) i mumie egipskie we Wrocławiu, w: Meander LVIII, s. 485-508, 2003
  8. https://blog.bookstellyouwhy.com/the-mystery-of-mummy-paper [ostatni dostęp: 6 lutego 2023 r.]
  9. http://voynichgrullo.blogspot.com/2016/03/mumia.html [ostatni dostęp: 6 lutego 2023 r.]
Korektor: Anna Samek-Bugno

kulturoznawca, redaktor i korektor. Interesuje się historią, etnografią i literaturą. Współpracowała z Bronowickim Archiwum Społecznym, od kilkunastu lat współpracuje z Towarzystwem Przyjaciół Bronowic, wydawcą periodyku „Bronowickie Zeszyty"

Inne publikacje

Udostępnij ten artykuł na swoich profilach

Warto zobaczyć:

Podobał Ci się tekst?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może Cię zainteresować:

Średniowiecze

Symbolika i sztuka, czyli wilkołaki i demony w kościołach

Obraz miał pierwszeństwo przed słowem; tak było dawniej, ale także współcześnie jest ten trend zauważalny. W początkach naszej państwowości dzieła sztuki miały ogromną rolę przekazywania wiedzy, treści i znaczeń symbolicznych. O nich właśnie postaram się opowiedzieć w tym krótkim tekście.

Czytaj więcej »
Współczesność

Alcatraz – wyspa, więzienie i słynna ucieczka

Skalista wyspa u wybrzeży San Francisco. Słońce, morze i wszechobecna sól. Dzisiaj miejsce to jest chętnie odwiedzane przez turystów, którzy chcą zobaczyć na własne oczy słynne więzienie o zaostrzonym rygorze. Zapoznajmy się w takim razie z historią tego miejsca i opisem ucieczki więźniów – Franka Morrisa i braci Anglinów. Czy rzeczywiście się udała?

Czytaj więcej »
Nowożytność

Szubienica, pal, garota. Przegląd kar w dawnej Rzeczypospolitej

Popełnienie przestępstwa niosło za sobą nieuchronność postawienia przed sądem. Spisane prawo (ale także zwyczajowe) zawierało opisy popełnionych przestępstw oraz konsekwencji im odpowiadającym. Znajdziemy je m.in. w kodeksie cesarza Justyniana Wielkiego, statutach Kazimierza Wielkiego i Carolinie. Poniżej postaram się zwięźle przytoczyć kilka głównych punktów procesu i rodzajów kar w Rzeczypospolitej późnego średniowiecza oraz nowożytności.

Czytaj więcej »
Skip to content