Social Media

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Zeznanie Stanisława Czechowskiego z Warszawy, czyli świętokradcze kradzieże w krakowskich kościołach

Kradzieże poczynione w bogato wyposażonych i zdobionych kościołach zdarzały się nader często w średniowieczu i nowożytności. Krakowski pisarz sądowy pod datą 14 sierpnia 1571 roku zanotował zeznanie Stanisława z Warszawy, który przyznał się do świętokradczych kradzieży w królewskim mieście. Jaka kara za to go spotkała?

Nie masz czasu przeczytać? Posłuchaj wersji audio!

W krakowskiej księdze kryminalnej z lat 1554-1625 znajduje się zeznanie Stanisława z Warszawy, który opisuje poczynione przez siebie kradzieże w kilku krakowskich kościołach. Jest to zwięzła notka, zawierająca wyłącznie zeznanie złodzieja, nie znajdziemy tutaj szerszego opisu np. procesu. Wyrok, jak to ówcześnie w wielu przypadkach, zapadł bardzo szybko.

Zeznanie

Stanisław rodem z Warszawy, syn Grzegorza Czechowskiego, wyznał dobrowolnie, iż przyszedł przed nieszporem z umysłu do kościoła Wszystkich Świętych i czekał”…

Zeznanie Stanisława Czechowskiego rozpoczyna się od opisu kradzieży poczynionej w kościele pod wezwaniem Wszystkich Świętych w Krakowie. To nieistniejący już kościół umiejscowiony do 1835 roku na dzisiejszym placu Wszystkich Świętych; pomiędzy ulicą Grodzką, Franciszkańską oraz Dominikańską. Pierwsze wzmianki o tej sakralnej budowli możemy znaleźć w „Żywocie Większym św. Stanisława” datowanym na 1257 rok. W XVII i XVIII wieku parafia przeżywała największy rozkwit. Natomiast od początku XIX wieku kościół Wszystkich Świętych, pozbawiony należytej opieki, zaczął popadać w ruinę. By nie dopuścić do tragedii, Komitet Upiększania Miasta podjął decyzję o wyburzeniu kościoła. W latach 20. XIX wieku nabożeństwa przeniesiono do świątyni pod wezwaniem św. Piotra i Pawła.

Na wstępie warto zaznaczyć, że termin „dobrowolnie” użyty w pierwszym zdaniu zapisku księgi kryminalnej, zresztą bardzo często stosowany, może być mylący. Zeznanie oskarżonego podczas tortur (a te w nowożytności były używane częściej niż w średniowieczu!), nawet jeśli zostało spisane, nie mogło stanowić podstawy ogłoszenia wyroku. Takie zeznanie musiało być powtórzone raz jeszcze (czyli właśnie dobrowolnie) na sali sądowej.

fot. Kościół Wszystkich Świętych - ilustracja z książki „Dzieje Krakowa” z 1911 r. , K. Bąkowski, domena publiczna

Świętokradcze kradzieże

Stanisław Czechowski udał się do kościoła pod wezwaniem Wszystkich Świętych w Krakowie w okolicach zachodu słońca. Przeczekał wieczorne modlitwy, zapewne w tym czasie obserwując krzątających się kanoników. Wiedział także, gdzie dzwonnicy chowali klucze, bo „wziąwszy klucze, i otworzył sobie do zakrystii, i wziął [z] szafki dwa kielichy ze dwiema patynami (naczynie używane przy odprawianiu mszy, służące do przykrycia kielicha) i krzyżyk mały”.

Po opisaniu pierwszej kradzieży dowiadujemy się z zapisków pisarza sądowego, że Stanisław „zastawił kielich w Bochni wszystek pozłocisty rozebrany i ze dwiema patynami, które były zwinięte w trąbkę i zawinione [w] worek”. Była to najczęstsza złodziejska praktyka. Chciano zatrzeć ślady związane z świętokradztwem, licząc, że nikt nie rozpozna skąd pochodzą skradzione przedmioty. Stanisław sprzedał pierwsze łupy w Bochni, mieście oddalonym od Krakowa o ok. 40 kilometrów (kolejne w Bronowicach, Wieliczce i Miechowie). Zeznania oskarżonego wymieniają także osoby powiązane z czynem przestępczym, tj. kto kupował od niego skradzione przedmioty, i wskazują koligacje pomiędzy osobami wymienionymi w tekście, a także informują, gdzie te osoby mieszkają, ile zapłacili i kto pomagał w przestępstwie. W paserstwo zamieszana była także żona Stanisława, która w tekście, niestety, nie jest wymieniona z imienia.

Stanisław ukradł, w opisywanym wcześniej kościele Wszystkich Świętych, także dwa antepedia (zdobione zakrycie mensy ołtarza). Jedno „półszarłatowe zielone i czerwone strefami, a drugie adamaszkowe czerwone”. Pierwsze zostało sprzedane w Bochni przez małżonkę oskarżonego, drugie z kolei „zastawiła [żona] u Żydówki Salomonowej, sprute z płótna, we 40 groszy bez półtoru groszu”. Skradzione zostały też: mały srebrny krzyżyk, obrus, który „zepsowała go sobie jego żona na fartuchy”, cztery świece oraz poduszka należąca do dzwonnika.

fot. Kościoły Świętego Krzyża i św. Walentego (po prawej), Teodor Baltazar Stachowicz, domena publiczna

Nie był to jedyny kościół obrany za cel niecnych kradzieży. Z zeznań można wywnioskować, że wspomniana już wcześniej małżonka nakłaniała swojego wybranka do coraz częstszych odwiedzin różnych krakowskich kościołów (bynajmniej nie dla modlitwy!). Stanisław ukradł w kościele św. Marka „antepedium zielone adamaszkowe” oraz „wziął dwie świecy na ołtarzu” w czasie gdy „było otworzono, a mnich tedy umiatał przed kościołem”, następnie u Franciszkanów „rąbek z obrazu Panny Maryi”.

Kolejne antepedium (czerwone) Stanisław ukradł z kościoła św. Marcina (podczas tej kradzieży na czatach stała jego żona, była więc nie tylko paserką, ale także czynnie brała udział w kradzieżach). Z kościoła Mariackiego zniknęła z ołtarza wielka świeca. Natomiast nieopodal miejsca, w którym zakończy swój żywot bohater tego tekstu, skradziono dwa obrusy. Kradzież miała miejsce bowiem w nieistniejącym dzisiaj kościele św. Walentego znajdującego się niedaleko miejskich szubienic. Kolejny rabunek odbył się w kościele św. Agnieszki na Stradomiu (Stanisław przywłaszczył dwie świece) oraz kościele św. Bernardyna u stóp zamku królewskiego (świeca i kobierzec). „Świecę stopiła i przedała u Żydów, a kobierzec zastawiła żona jego w kopie, drzewiany dom podle kamienice, kędy smokowie na niej”.

Wizja artystyczna. Autor ilustracji – O. Szwaja

Ostatni zapis kradzieży dotyczy przywłaszczenia dwóch małych świeczek z kościoła „na Zwierzyńcu”. Prawdopodobnie chodzi tutaj o kościół św. Salwatora.

Kara

Los nie był łaskawy dla Stanisława. Został skazany na karę śmierci poprzez powieszenie. Zapisane w księdze kryminalnej zeznanie kończy się wpisem pisarza:

To jest jego wyznanie i z tym szedł na sąd Boży. Jest obwieszony”

Nie wiemy jaka kara spotkała jego żonę (czy w ogóle?) oraz to jak „wpadł”; czy ktoś na niego doniósł czy też złapano go na gorącym uczynku.

Bibliografia:

  1. Baranowski B., Ludzie gościńca w XVII–XVIII wieku, Łódź 1986.

  2. Karabowicz A., Mikuła M., Uruszczak W., Księga kryminalna miasta Krakowa z lat 1554-1625, Kraków 2013. Rękopis (nr 864) księgi znajduje się w Archiwum Państwowym w Krakowie pt. Acta damnatorum seu maleficorum alias smola.

  3. Walczak K., Klejnot miasta zaginiony. Zarys dziejów krakowskiego kościoła Wszystkich Świętych do końca XVI wieku, w: Folia Historica Cracoviensia, t. XIX, Kraków 2013.

Korektor: Ewelina Powierska

korektorka, autorka tekstów, transkrybent. Interesuje się historią XX wieku (II wojna światowa), ale także, na przestrzeni wieków, historią innych kontynentów. Miłośniczka kryminałów i horrorów. Związana z Fundacją Sama Mama.

Inne publikacje

Udostępnij ten artykuł na swoich profilach

Warto zobaczyć:

1 komentarz

  1. Anna

    Odpowiedź
    15 stycznia, 2023 at 19:06

    Następny bardzo ciekawy artykuł, brawo Bartku.

Podobał Ci się tekst?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może Cię zainteresować:

Nowożytność

Szubienica, pal, garota. Przegląd kar w dawnej Rzeczypospolitej

Popełnienie przestępstwa niosło za sobą nieuchronność postawienia przed sądem. Spisane prawo (ale także zwyczajowe) zawierało opisy popełnionych przestępstw oraz konsekwencji im odpowiadającym. Znajdziemy je m.in. w kodeksie cesarza Justyniana Wielkiego, statutach Kazimierza Wielkiego i Carolinie. Poniżej postaram się zwięźle przytoczyć kilka głównych punktów procesu i rodzajów kar w Rzeczypospolitej późnego średniowiecza oraz nowożytności.

Czytaj więcej »
Średniowiecze

Lelum Polelum, Świstun, Pochwiściel, czyli demoniczna atmosfera

Ogromna jest rodzina demonów i duchów, które według Słowian zamieszkiwały otaczające nas środowisko. Nie ma miejsca, które byłoby wolne od bóstw, czy to dobrych, czy złych. Należy mieć na uwadze, że trudno zawrzeć wszystkie demony znane przodkom. Często to samo bóstwo inaczej nazywało się w poszczególnych regionach czy państwach słowiańskich. Co znamienne, nazwanie wszelakich zjawisk czy elementów przyrody ożywionej i nieożywionej sprawiało, że człowiek szanował przyrodę i jej dary.

Czytaj więcej »
Współczesność

Wolontariusze w mundurach. WOŚP na misjach poza granicami państwa

Zbliża się 32. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Styczniowy finał, czerwone serduszka i charakterystyczne puszki na stałe zagościły już w naszej świadomości. Co roku wolontariusze prześcigają się w pomysłach na aukcje i atrakcje, by zachęcić darczyńców do udziału. Inicjatywa bardzo szybko przeniknęła także… do wojska!

Czytaj więcej »
Średniowiecze

Publiczna pokuta heretyka, czyli sposoby łamania woli przez papiestwo (część 1)

„Chociaż heretycy przez długi czas mieli swoje skryte leża, umykając w kryjówki jak kraby i jak małe liski, przymierzające się do zniszczenia winnicy Pańskiej, teraz jednakże, napędzani przez swoje grzechy, pojawiają się publicznie (…) głosząc w pewnych miejscach, szukając pokarmu u prostaczków i ofiar wśród niewykształconych.”
– Papież Grzegorz IX, dekret Ille humani generis, 1231

Czytaj więcej »
Skip to content