Social Media

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jednostka 731 – tajemnicza instytucja

Po II wojnie światowej cały świat wiedział już o istniejących obozach koncentracyjnych, które powstały podczas okupacji nazistowskiej. A o japońskiej Jednostce 731 opinia publiczna nie słyszała. Czym się zajmowała, że jej istnienie ukryto za zasłoną tajemnicy?

Nie masz czasu przeczytać? Posłuchaj wersji audio!

Co się kryje pod tą nazwą?

Pod nazwą Jednostka 731 kryje się sieć obiektów – laboratoriów, w których pracowano nad bronią biologiczną, mającą zapewnić Japończykom zwycięstwo w II wojnie światowej. Początkowo planowano stworzyć medyczną ochronę żołnierzy Cesarskiej Armii Japońskiej, ale z czasem zaczęto myśleć o wynalezieniu niezawodnej broni, której nie byłoby widać, a która pokonałaby oddziały przeciwnika. W utworzeniu sieci laboratoriów główny wkład miał dr Ishii Shirō, który pragnął połączyć swoją pasję do medycyny z powołaniem do zawodu żołnierza.

Shirō Ishii, fot. Masao Takezawa, domena publiczna

Jednostka 731 powstała w Mandżurii, która została podbita przez Japończyków, po przeprowadzonej przez nich prowokacji w Mukdenie. Pierwszą budowlę postawiono rękoma chińskich robotników w okolicach Harbinu. Chcąc zachować w tajemnicy cel powstania ośrodka, starannie pilnowano, aby budowlańcy nie mieli możliwości swobodnego poruszania się po terenie. Całość składała się z dwóch części: biurowo-mieszkalnej oraz drugiej – zawierającej laboratoria, krematoria i więzienia. Została obwarowana jak zamek, dlatego została nazwana fortecą Zhongma. Jej działalność trwała przez cztery lata do 1936 roku, kiedy część więźniów zdołała uciec z ośrodka. To wydarzenie spowodowało, że Ishii Shirō zdecydował o wybudowaniu nowego ośrodka w innym miejscu. Decyzja zapadła, wybrano miejsce nazywane przez Chińczyków Pingfang, a przez Japończyków – Heibo. Szacuje się, że nowy kompleks zaczął działać około 1939 roku. Architekci pamiętali ucieczkę z fortecy Zhongma, dlatego zaprojektowali m.in. solidniejsze i grubsze ściany. W przeciwieństwie do wcześniejszej postawy Japończyków, na pytanie, w jakim celu wznoszona jest budowla, odpowiadano, że to tartak. W żarcie jeden z badaczy powiedział, że kłodami drewna będą ludzie. Maruta to określenie kłody i tak też zostali nazwani więźniowie, którzy byli zwożeni i wykorzystywani w Jednostce 731.

Warto wspomnieć, że nazwa Jednostka 731 pojawiła się dopiero w 1941 roku i obejmowała wszystkie jednostki prowadzące tego typu eksperymenty. Ośrodek w Heibo był pierwszy, ale z czasem powstały kolejne obiekty. Nad całością przeprowadzanych w nich badań pieczę sprawowało tokijskie Laboratorium Badań Epidemiologicznych. Oprócz kompleksu w Heibo należy wymienić takie jednostki, jak:

  • Anda – był to poligon doświadczalny, gdzie przeprowadzano testy bomb biologicznych;
  • Xinjing – Jednostka 100, która zajmowała się patogenami oddziałującymi na zwierzęta, którymi żywiły się obce wojska, a także testowała środki chemiczne niszczące rośliny;
  • Kanton – Jednostka 8604, gdzie hodowano szczury, które miały roznosić dżumę;
  • Pekin – Jednostka 1855, podobnie jak w jednostce w Heibo, zarażano w niej więźniów patogenami;
  • Singapur – „produkowano” tam pchły zarażone dżumą, które następnie były przygotowywane do wysyłki;
  • Hiroszima – wyspa Ōkunoshima, na której prowadzono produkcję trujących gazów, m.in. cyjan, iperyt czy luizyt.

Jak widać, Japończycy prowadzili kompleksowe i na szeroką skalę działania nad opracowaniem broni biologicznej. Znamienne jest to, że w Jednostce 731 laborantami i badaczami często byli profesorowie uczelni lub studenci wysłani przez przełożonych.

Budynek znajdujący się na terenie obiektu Harbin, domena publiczna

Testy czas zacząć!

Celem Jednostki 731 było wynalezienie broni biologicznej, ale przy okazji badacze zaspokajali swoją chorą ciekawość. „Materiału” do badań dostarczał specjalny oddział Kempeitai (japońska żandarmeria wojskowa pełniąca m.in. funkcję tajnej policji). W fortecy Zhongma, co warto zaznaczyć, wszyscy więźniowie byli żywieni dobrze. Była to wyrafinowana troska, bo jej celem było utrzymanie osadzonych w dobrym zdrowiu po to, żeby otrzymywać jak najbardziej wiarygodne i miarodajne wyniki badań. Nierzadko drenowano ofiary z krwi, na przykład po to, by zobaczyć jak długo taki proces może trwać. Tym, którzy już nie byli zdatni do badań, ucinano głowę i wykorzystywano ich mózg do dalszych testów.

Innym eksperymentem był podział grupy na dwie części i podawanie jednym zwykłej wody, a drugim – wody destylowanej. Badacze obserwowali, jak długo można przeżyć bez pożywienia, o samej wodzie i, zapewne bez emocji, patrzyli, jak ofiary umierają.

Jak wielką bezwzględność wykazywali naukowcy pracujący w Jednostce 731, czasem trudno sobie nawet wyobrazić. Ich ofiary musiały znieść niewyobrażalny ból, upodlenie czy upokorzenie, były bowiem m.in. napromieniowywane, trute gazami, porażane prądem, przetaczano im krew zwierzęcia, kobiety zaś zapładniano i dokonywano aborcji.

Nierzadko dokonywano wiwisekcji, aby zobaczyć, jak choroba zmienia narządy chorego. Świadkowie wspominali, że ofiary nie umierały od razu po otwarciu, ale z powodu utraty krwi bądź usunięcia narządów niezbędnych do życia. Z części ciała lub organów wykonywano preparaty, które były dostarczane do tokijskiej Akademii Medycznej.

Medycy z Jednostki 731 wzięli na cel także choroby weneryczne, które rozprzestrzeniały się w wojsku. Badacze celowo zarażali więźniów lub zmuszali do współżycia z zarażonymi, a następnie obserwowali efekty postępującej choroby. We wspomnieniach pracownicy mówią, że kobiety prosiły o to, by ich dzieci były oszczędzone, ale to przecież były kolejne cenne maruta do ich badań.

Badania nie ograniczały się do działań w warunkach laboratoryjnych. Eksperymenty wykonywano także w środowisku naturalnym. W tym celu wykorzystywano poligon w miejscowości Anda. Podczas testów „ochotników” przywiązywano do krzyży rozmieszczonych w okręgach o różnych średnicach, co pozwalało określić optymalną odległość, która będzie najlepsza przy detonacji pocisku bądź uwolnienia zakażonych insektów. Zapobiegliwi badacze zasłaniali twarz i tułów ofiar, by w trakcie próby nie zmarły lub nie odniosły poważnych obrażeń. Innym sposobem było wprowadzanie zarazków do jedzenia lub wody spożywanych przez miejscowych. Gdy zauważano pierwsze objawy chorobowe u ludzi, wkraczano, obserwowano i notowano przebieg zakażenia. W ten sposób badano proces zakażenia, rozwoju choroby i finalnego efektu. Zainteresowaniem japońskich naukowców cieszyła się cholera, epidemiczna gorączka krwotoczna czy dżuma. Tą ostatnią podobno wykonano sześć ataków na cywilów. Jeden z nich miał miejsce w 1940 roku w Ningbo, kiedy zrzucono zarazki wraz z pszenicą, kukurydzą, strzępkami szmat i bawełną. Po pierwszych zgonach Japończycy wchodzili do wioski i rozpoczynali badania – podawali szczepionki lub robili wiwisekcje chorych.

Innymi, nie mniej drastycznymi, eksperymentami były badania nad odmrożeniami. Więźniów, przy ujemnej temperaturze, wyprowadzano i ich nagie ciało polewano wielokrotnie wodą. Gdy kończyna była już całkowicie odmrożona, rozpoczynano testowanie różnych metod leczenia. Nietrudno sobie wyobrazić, że takie badania doprowadzały do tego, że kości stawały się bardzo kruche, a tkanki od nich odpadały. W ten sposób wiele osób było pozbawianych dłoni czy stóp.

Jeden z kompleksów Jednostki 731, domena publiczna

Tajemnica do grobowej deski

O Jednostce 731 usłyszano dopiero czterdzieści lat po zakończeniu wojny. Dlaczego przez tyle lat udawało się to utrzymać w tajemnicy? Powodów jest kilka:

  • Więźniowie nie przeżyli tych badań. Gdy zbliżał się koniec wojny i Japończycy zaczęli przegrywać na Pacyfiku, zamordowali wszystkich, którzy jeszcze żyli, a same budynki zamienili w gruzy.
  • Społeczeństwo japońskie jest znane z szacunku do zwierzchników i dotrzymywania zobowiązań. To spowodowało, że nakazanie milczenia wszystkim pracownikom Jednostki 731 przez Ishii Shirō miało zastosowanie do jego śmierci.
  • Po wkroczeniu Amerykanów na terytorium japońskie byli dowodzący jednostkami, w tym Ishii Shirō, w celu uniknięcia procesu, ujawnili wyniki badań przeprowadzanych w ośrodkach. Informacje te były na tyle interesujące, że zostali oni objęci ochroną (podobnie jak część naukowców z III Rzeszy), a dokumenty utajnione.
  • Przez długi czas władze Japonii nie przyznawały się, że istniała Jednostka 731.

To wszystko sprawiło, że w 1994 roku wystawa o Jednostce 731, która pojawiła się w wielu japońskich miastach wzbudziła duże zainteresowanie mieszkańców. Część osób, w pewien sposób związana z ośrodkiem, po wielu latach milczenia postanowiła podzielić się tym, czego była świadkiem. Obecnie są to osoby już wiekowe, ale nadal nie wszyscy chcą przyznać się publicznie, chroniąc rodzinę, pragną zachować anonimowość.

Kolaż - Grafika komputerowa - Projekt ksti

Istnienie Jednostki 731 pokazuje, że człowiek jest zdolny do wszystkiego. Czy na usprawiedliwienie można powiedzieć, że osoby uczestniczące w zbrodni od młodych lat były uczone bezwzględnego posłuszeństwa cesarzowi? Wydaje się, że nie, bo każdy ma swój wewnętrzny kompas moralny, ale ocenę pozostawiam Czytelnikom.

Bibliografia:

  1. Gold H., Jednostka 731. Okrutne eksperymenty w japońskich laboratoriach wojskowych. Relacje świadków, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2015.
  2. Zimmerman M., Japońscy doktorzy Mengele. Bestie o stokroć gorsze od hitlerowców?, 07.10.2016 [online] https://ciekawostkihistoryczne.pl/2016/10/07/japonscy-doktorzy-mengele-bestie-o-stokroc-gorsze-od-hitlerowcow/# [Dostęp: 22.12.2022].
Korektor: Anna Samek-Bugno

kulturoznawca, redaktor i korektor. Interesuje się historią, etnografią i literaturą. Współpracowała z Bronowickim Archiwum Społecznym, od kilkunastu lat współpracuje z Towarzystwem Przyjaciół Bronowic, wydawcą periodyku „Bronowickie Zeszyty"

Inne publikacje

Udostępnij ten artykuł na swoich profilach

Warto zobaczyć:

Podobał Ci się tekst?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może Cię zainteresować:

Nowożytność

Szubienica, pal, garota. Przegląd kar w dawnej Rzeczypospolitej

Popełnienie przestępstwa niosło za sobą nieuchronność postawienia przed sądem. Spisane prawo (ale także zwyczajowe) zawierało opisy popełnionych przestępstw oraz konsekwencji im odpowiadającym. Znajdziemy je m.in. w kodeksie cesarza Justyniana Wielkiego, statutach Kazimierza Wielkiego i Carolinie. Poniżej postaram się zwięźle przytoczyć kilka głównych punktów procesu i rodzajów kar w Rzeczypospolitej późnego średniowiecza oraz nowożytności.

Czytaj więcej »
Średniowiecze

Lelum Polelum, Świstun, Pochwiściel, czyli demoniczna atmosfera

Ogromna jest rodzina demonów i duchów, które według Słowian zamieszkiwały otaczające nas środowisko. Nie ma miejsca, które byłoby wolne od bóstw, czy to dobrych, czy złych. Należy mieć na uwadze, że trudno zawrzeć wszystkie demony znane przodkom. Często to samo bóstwo inaczej nazywało się w poszczególnych regionach czy państwach słowiańskich. Co znamienne, nazwanie wszelakich zjawisk czy elementów przyrody ożywionej i nieożywionej sprawiało, że człowiek szanował przyrodę i jej dary.

Czytaj więcej »
Współczesność

Wolontariusze w mundurach. WOŚP na misjach poza granicami państwa

Zbliża się 32. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Styczniowy finał, czerwone serduszka i charakterystyczne puszki na stałe zagościły już w naszej świadomości. Co roku wolontariusze prześcigają się w pomysłach na aukcje i atrakcje, by zachęcić darczyńców do udziału. Inicjatywa bardzo szybko przeniknęła także… do wojska!

Czytaj więcej »
Średniowiecze

Publiczna pokuta heretyka, czyli sposoby łamania woli przez papiestwo (część 1)

„Chociaż heretycy przez długi czas mieli swoje skryte leża, umykając w kryjówki jak kraby i jak małe liski, przymierzające się do zniszczenia winnicy Pańskiej, teraz jednakże, napędzani przez swoje grzechy, pojawiają się publicznie (…) głosząc w pewnych miejscach, szukając pokarmu u prostaczków i ofiar wśród niewykształconych.”
– Papież Grzegorz IX, dekret Ille humani generis, 1231

Czytaj więcej »
Skip to content