Social Media

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Czołgi starożytności, czyli rola słoni bojowych w bitwach doby antyku (część 3)

Niniejsza praca, dotycząca wykorzystania słoni bojowych w dobie antyku, ma charakter chronologiczny i obejmuje tylko wybrane bitwy świata grecko-rzymskiego w latach 331-46 p.n.e. Z racji, że materiał źródłowy oraz literatura przedmiotu dla jednych potyczek jest bardzo bogata, a dla innych mniej, podane informacje ograniczają się do najważniejszych dla niniejszej pracy treści. Z tego względu obszerność opisów poszczególnych bitew jest nierównomierna. Pierwsza część pracy przybliża postać słonia bojowego, czyli m.in. pochodzenie, uzbrojenie i szkolenie. Główny człon, oparty o źródła i literaturę, traktuje o bitwach, w których brały udział słonie. W partii końcowej znajduje się zestawienie sposobów neutralizowania tych zwierząt przez przeciwnika. Artykuł w głównej mierze opiera się na dziełach Polibiusza i Appiana z Aleksandrii.

Nie masz czasu przeczytać? Posłuchaj wersji audio!

Mimo swej wielkiej doniosłości bitwa pod Kannami została pominięta ze względu na temat przewodni artykułu. Nie padają nigdzie informacje, aby podczas tego starcia zostały użyte słonie. Przenosimy się zatem do wydarzeń mających miejsce 10 lat później, tym samym zbliżając się powoli do końca II wojny punickiej. Bitwa stoczona nad rzeką Metaurus w 207 r. p.n.e. między Hazdrubalem, bratem Hannibala, a konsulami Klaudiuszem Neronem i Liwiuszem Salinatorem, była momentem zwrotnym wojny. Kiedy syn Hamilkara wkroczył do Italii szlakiem wcześniej wytyczonym przez swojego brata, wydawało się, że nad Rzymem zebrały się czarne chmury, bowiem połączone ze sobą dwie armie stanowiły spore zagrożenie dla Wiecznego Miasta. Opis bitwy znajduje się w Dziejach Polibiusza. Obecne tam słonie, a było ich 10, jednej i drugiej stronie przyniosły tyle samo strat, co pożytku. Koniec końców sześć z nich padło w walce, a cztery pozostałe, przebiwszy się przez szyki, zostały schwytane przez Rzymian. W czasie bitwy śmierć poniósł sam Hazdrubal. Appian z Aleksandrii napisał, że wraz z klęską Hazdrubala Italia została uwolniona od wielkiego niebezpieczeństwa, bowiem gdyby te dwie armie (Hazdrubal wiódł ze sobą, według Appiana, 48 tys. piechoty, 8 tys. jazdy i 15 słoni) się połączyły, byłyby niezwyciężone. Innego zdania jest H. Delbrück, twierdząc, że nawet po zespoleniu sił Hannibal nie byłby w stanie rozpocząć oblężenia Rzymu, ponieważ flota rzymska zawsze mogła przywieźć legiony z Hiszpanii, Sardynii i Sycylii.

Henri-Paul Motte, Przeprawa słoni przez rzekę, domena publiczna

Ostatnia bitwa Hannibala

Skoro siły kartagińskie w Hiszpanii, z powodu wyjścia części wojska do Itali, uległy osłabieniu, Rzymianie stwierdzili, że to dobry moment, aby wyprzeć stamtąd Kartagińczyków, po czym wylądować w Afryce. Kiedy to nastąpiło, mieszkańcy Kartaginy wezwali Hannibala do powrotu do kraju, celem obrony ojczyzny. Wszystko miała rozstrzygnąć bitwa pod Zamą (202 r. p.n.e.). Hannibal pierwszy raz miał do dyspozycji 80 słoni, a z pewnością żaden legionista dotąd nie miał okazji mierzyć się ze zmasowanym atakiem takiej ilości tych zwierząt. Analizując przebieg bitwy, widać, że Scypion był przygotowany do zmierzenia się z szarymi kolosami. Bitwę rozpoczął Barkas, który „słonie umieścił na przedzie, w odstępach wzdłuż całego frontu, tak uzbrojone, by budziły jak największy postrach”. Rzymski konsul był na to gotowym, ponieważ:

przed każdym oddziałem ustawił na froncie przodowników z grubymi, prawie na dwa łokcie długości, silnymi żerdziami, po największej części okutymi żelazem, które mieli, jak i pociski z katapulty, rzucać ręcznie na atakujące słonie. Mieli oni rozkaz, jak i inni piesi żołnierze, uchylać się przed pędem tych zwierząt, a następnie okrążać je i nieustannie rzucać na nie pociski, a nadto, o ile to możliwe, podbiegać do nich i przecinać im ścięgna.

(…) jeźdźców numidyjskich umieścił na skrzydłach, bo ich konie przyzwyczajone były do znoszenia widoku i zapachu słoni, a jeźdźców italskich, których konie nie były do tego przyzwyczajone, z tyłu za wszystkimi, tak aby byli gotowi do ataku przez odstępy, gdy piechota przetrzyma pierwsze uderzenie słoni. Przy każdym z tych jeźdźców stał pachołek mający wiele oszczepów, którymi miał za zadanie odpierać słonie.

Kiedy obie strony ruszyły do ataku, słonie poganiane ościeniami przez kornaków, mimo budzącej grozy, nie poczyniły wielkich szkód rzymskiej armii. Żołnierze poinstruowani przez Scypiona doprowadzili do tego, że słonie na skutek odniesionych ran uciekły. Innym skutecznym rozwiązaniem zastosowanym przez Scypiona było utworzenie korytarzy między oddziałami, w które to słonie wbiegały, po czym rozpierzchły się poza polem bitwy. Również sam Scypion zsiadł z konia i zranił kroczącego słonia, dodając tym samym odwagi swoim żołnierzom. Bitwa zakończyła się klęską Kartagińczyków, zamykając tym samym dzieje II wojny punickiej.

Malowidło romańskie przedstawiające słonia bojowego. Hiszpania, XII wiek, domena publiczna

Słonie to nie wszystko – strategia też jest istotna

Bitwa pod Magnezją (190 r. p.n.e.) miała miejsce w ramach wojny syryjskiej (192-188 p.n.e.), którą sprowokował Antioch III, chcący odbudować swoje państwo w granicach z czasów największej świetności, czyli za panowania Seleuka Nikatora. W armii Lucjusza Scypiona Azjatyckiego (brat Scypiona Afrykańskiego) znalazło się 16 słoni przysłanych z Numidii przez Masynissę. Seleukida miał mieć ich 54. Brat pogromcy Hannibala swoje słonie umieścił w rezerwie, zdając sobie sprawę z tego, że mogą nie podołać w starciu z silniejszymi i większymi słoniami indyjskimi Antiocha. Zwierzęta tego ostatniego stały między hufcami falangitów, a każdemu z nich towarzyszyło jeszcze około 50 lekkozbrojnych piechurów dla ochrony. Dodatkową grozę w wyglądzie słoni wzbudzało ich wyposażenie. Na czołach miały osłony z grzywiastymi kitami, na grzbietach wieże, na których stało czterech lekkozbrojnych. Na nic jednak się zdały te wszystkie ulepszenia, ponieważ komenda znajdowała się w niekompetentnych rękach. Antioch bitwę przegrał, co może zaskakiwać, zwłaszcza że udzielił schronienia zwycięzcy spod Kann. Dosadnie podsumował zachowanie Seleukidy H. Delbrück, który napisał: „Głupota ma swoje granice, nawet w przypadku syryjskiego króla, który miał Hannibala w swoim sztabie, a mimo to nie wiedział jakie zadanie mu przydzielić”. Jak zaznaczył K. Kęciek, rozważania, czy z pomocą Barkasa Antioch by wygrał bitwę, to tylko przypuszczenia. Aczkolwiek trzeba zaznaczyć, że Kartagińczyk nie przegrał żadnej bitwy w momencie, kiedy miał przewagę w kawalerii. A tak właśnie było pod Magnezją, konnica Seleukidy była czterokrotnie liczniejsza niż rzymska.

Słoń w „składzie porcealny”

Starcie nad rzeką Muthul miało miejsce podczas wojny jugurtyńskiej. Po śmierci króla Numidii, Micypsy, bracia rozpoczęli walkę o tron, z której zwycięstwo wyszedł jego adoptowany syn, Jugurta. Drugi z synów zmarłego króla, Adherbal, (pierwszy został zamordowany) udał się do Rzymu z prośbą o pomoc. Jako że wojna jest przedłużeniem dyplomacji, po niedających rezultatu rozmowach i podróżach Jugurty do Rzymu, do Numidii przybył na czele wojska konsul Kwintus Numidyjski, który pokonał niesubordynowanego władcę nad rzeką Muthul. Przekaz na temat bitwy, znajdujący się w dziele Salustiusza, wskazuje, że nie tylko podłoże może utrudniać słoniom skuteczny atak.

Średniowieczna miniatura armeńska przedstawiająca słonia bojowego podczas bitwy pod Awarajr, domena publiczna

Numidyjczycy tak długo tylko stawiają opór, jak długo widzą osłonę w słoniach; kiedy jednak spostrzegli, że Rzymianie okrążają słonie, które zaplątały się w gałęzie drzew i rozbiegły, uciekają; większość z nich rzuciwszy broń, uchodzi cało, znajdując ratunek w górach albo w ciemnościach nocy, które już nastawały. W walce zdobyto cztery słonie, reszta w liczbie 40 zginęła.

Jak widać, nie tylko podłoże, ale też przestrzeń musi być odpowiedna, aby słonie mogły w pełni wykorzystać swoje atuty w walce.

Słonie bojowe w czasie walki z Dakami i Sarmatami, domena publiczna

Słonie w walkach Juliusza Cezara

Podczas wyprawy do Brytanii, Cezar spotkał się z nowym stylem walki stosowanym przez ludzi Kasywelaunusa, wodza Katyeuchlansów. Brytowie atakowali z zaskoczenia, szybko i skutecznie, po czym błyskawicznie się wycofywali, znikając w leśnej gęstwinie. Cezar stwierdził, że jego ciężkozbrojni żołnierze nie są przygotowani do walki z tak zwinnym przeciwnikiem, dlatego też nie podejmował wobec niego akcji ofensywnych. Wódz rzymski miał mało czasu, ponieważ pora roku robiła się coraz mniej sprzyjająca. Chcąc przekroczyć Tamizę i wejść na terytorium Kasywelaunusa, musiał uciec się do podstępu. Dokładny opis podaje Poliajnos, który brzmi następująco:

Cezar podjął próbę przejścia pewnej wielkiej rzeki w Brytanii. Król Brytanów, Kasowellaunus, bronił przeprawy z liczną konnicą i wozami bojowymi. Wojskom Cezara towarzyszył olbrzymi słoń, zwierzę, jakiego Brytowie nigdy jeszcze nie wiedzieli. Cezar uzbroił słonia w stalową sieć, umieścił na jego grzbiecie potężną wieżę bojową, obsadził łucznikami i procarzami i kazał wprowadzić go do rzeki. Na widok nieznanego, a do tego potwornej wielkości zwierza, Brytanów ogarnęła panika. Czyż trzeba opisywać ich konie, skoro nawet wierzchowce Greków, gdy tylko zobaczą słonie, choćby i bez rynsztunku, natychmiast ponoszą? Co dopiero na widok słonia w zbroi i z wieżą na grzebiecie, z której sypią się strzały i pociski – samego widoku wprost znieść nie mogły! Brytanowie więc rzucili się do ucieczki wraz ze swoimi końmi i wozami, a Rzymianie bez strat przebyli rzekę – jedno zwierzę wystraszyło wszystkich nieprzyjaciół.

Starcie pod Tapsus (46 r. p.n.e.) to jedna z bitew wojny domowej, rozegrana w Afryce między siłami Juliusza Cezara a Scypionem Metellusem i Jubą, królem Numidii. Armia Cezara, osłabiona po wcześniej wygranej bitwie pod Ruspiną, przeraziła się na wieść o zbliżającym się Scypionie, który wiódł m.in. 30 słoni oraz o królu Jubie, który miał przyprowadzić kolejnych 60 sztuk. Król Numidii musiał jednak wrócić do swojej stolicy, która została zajęta przez jednego z władców mauretańskich, zabierając ze sobą 30 słoni. Po tych wiadomościach żołnierze Cezara nabrali takiej otuchy, że nawet piąty legion prosił, aby umieścić go w linii bojowej naprzeciwko słoni. Tę informację można również znaleźć we fragmencie Wojny Afrykańskiej przytoczonej przez D. Gazdę. Słonie, których początkowo tak bali się legioniści Cezara, nie spełniły pokładanych w nich nadziei. Kiedy tylko poleciały w ich kierunku strzały i kamienie, te niedostatecznie wyćwiczone zwierzęta spłoszyły się, a zwróciwszy się w stronę swoich wojsk, stratowały je i uciekły. Uważa się, że zlękły się już pierwszego dźwięku trąbki. Pozbawieni osłony jeźdźcy rzucili się do ucieczki. Cezar triumfował.

Kolaż - Grafika Komputerowa - Projekt Ksti

Podsumowanie

Prześledziwszy na wybranych przykładach wykorzystanie słoni bojowych w wojnach doby antyku, można stwierdzić, że ta jednostka odgrywała ważną rolę w starożytnych armiach. W większości przypadków chodziło o przełamanie linii wroga czy zrównanie armii przeciwnika z ziemią (dosłownie). Zdarzało się, że wystarczył sam widok uzbrojonego olbrzyma (Tamiza 58 r. p.n.e.). Przytoczone źródła i literatura przedmiotu ukazują słonie, nie tylko jako bezduszne maszyny do zabija, ale również jako istoty posiadające uczucie (słoń Nikon podczas szturmu Argos; „słoniątko” z bitwy pod Benewentem). Nie da się jednak ukryć, że w przeważającym stopniu wyżej podane przykłady przedstawiają słonie jako jednostkę bojową, mającą siać strach i zniszczenie w szeregach wroga. Sam widok uzbrojonego kolosa stojącego frontem, wzbudzał przerażanie, aczkolwiek z czasem coraz mniejsze, kiedy nauczono się radzić z ich atakiem. Jednym z takich podstawowych aspektów, które powodowały trudność w prowadzeniu walki słoniami, było ukształtowanie terenu. Zwierzęta skutecznie walczyły tylko na równinie (nie uwzględniono tego w bitwach pod Benewentem i Adys) i otwartej przestrzeni (w czasie bitwy nad rzeką Muthul, słonie zaplątały się w gałęzie drzew). Kolejnym sposobem na zatrzymanie tych zwierząt, było ciskanie w nie włóczniami, strzałami, kamieniami. Wystraszone, poranione, a co za tym idzie rozjuszone zwierzęta chcąc uciec, zawracały i tratowały własne szeregi. Bardziej wyszukane pomysły, aby zneutralizować zagrożenie wynikające z obecności słoni bojowych, zastosowano w wymienionej wyżej bitwie pod Benewentem oraz bitwie pod Zamą. W pierwszym przypadku dla odstraszenia słoni wykorzystano świnię, której zapach i pisk spłoszyły słonie, aczkolwiek ciężko sobie wyobrazić, aby w bitewnej zawierusze było ją słychać. Natomiast pod Zamą swój kunszt strategiczny pokazał Scypion. Ustawiwszy swoją armię tak, że powstały korytarze, przez które przebiegły słonie, pozbył się największego zagrożenia na samym początku bitwy. Równie sprytne było umieszczenie jeźdźców numidyjskich na skrzydłach, na które miały szarżować słonie. Konie tych jeźdźców były przyzwyczajone do widoku i zapachu szarych olbrzymów. Z pomysłów na pokonanie słoni, a nie przytoczonych wyżej, można wymienić jeszcze stawianie kolców na drodze ich marszu. Poza trąbą, słabym punktem była również podeszwa ich stóp, a więc takie rozwiązanie musiało działać skutecznie. Innym jeszcze środkiem na pozbycie się słoni z armii wroga, było posiadanie tych zwierząt w swoich szeregach, wtedy te zwierzęta walczyły ze sobą (bitwa pod Rafią). Podsumowując, słonie stanowiły ważny element armii doby antyku, aczkolwiek nie zawsze ich działanie szło po myśli wodza. Mimo to wykorzystywano je, z lepszym lub gorszym skutkiem, w celach wojennych. W naszej świadomości, obok rydwanów, rzymskich legionistów czy greckich hoplitów, słonie są integralną częścią wyobrażenia, jakie mamy, myśląc o starożytnej sztuce wojennej.

 red. BG, KDS

Bibliografia (odnosi się do wszystkich części)

Źródła:

  • Appian z Aleksandrii, Historia rzymska, t. I, przeł., oprac. i wstępem opatrzył L. Piotrowicz, Wrocław 2004
  • Appian z Aleksandrii, Historia rzymska, t. II, przeł., oprac. i wstępem opatrzył L. Piotrowicz, Wrocław 2004.
  • Appian z Aleksandrii, Historia rzymska, t. III, przeł., oprac. i wstępem opatrzył L. Piotrowicz, Wrocław 2004.
  • Flawiusz Arrian, Wyprawa Aleksandra Wielkiego, przeł. H. Gesztoft-Gasztold, wstępem i komentarzem opatrzył J. Wolski, Wrocław 2004.
  • Plutarch z Cheronei, Żywoty sławnych mężów (z żywotów równoległych), t. 1, przeł. i oprac. M. Brożek, Wrocław 2004.
  • Poliajnos, Podstępy wojenne, przeł., wstępem i przypisami opatrzyła Małgorzata Borowska, Warszawa 2003.
  • Polibiusz, Dzieje, t. I, przeł., oprac. i wstępem opatrzył S. Hammer, Wrocław 2005.
  • Polibiusz, Dzieje, t. II, przeł. S. Hammer i M. Brożek, przypisami opatrzył J. Wolski, Wrocław 2005.
  • Salustiusz, Wojna z Jugurtą, przeł.ł i wstępem opatrzył K. Kumaniecki, Wrocław 2006.

 

Opracowania:

  • Charles-Picard G., Hannibal, Warszawa 1971.
  • Chrzanowski W., Pyrrus, król Epiru, Kraków 1996.
  • Dąbrowa, E., Gaugamela 331 p.n.e., Warszawa 2010.
  • Delbrück H., Antyczna sztuka wojenna. Persja-Grecja-Macedonia, t. I, Oświęcim 2012.
  • Delbrück H., Antyczna sztuka wojenna. Republika rzymska, t. II, Oświęcim 2018.
  • Gazda D., Wojny domowe w imperium rzymskim, Warszawa 2008.
  • Green P., Aleksander Wielki. Biografia, Warszawa 2004.
  • Kęciek K., Benewent 275 p.n.e., Warszawa 2001.
  • Kęciek K., Dzieje Kartagińczyków. Historia nie zawsze ortodoksyjna, Warszawa 2003.
  • Kęciek K., Magnezja 190 p.n.e., Warszawa 2003.
  • Lach G., Ipsos 301 p.n.e., Warszawa 2014.
  • Lancel S., Hannibal, Warszawa 2001.
  • Lazenby J.F., Wojna Hannibala. Historia militarna drugiej wojny punickiej, Oświęcim 2018.
  • Nowaczyk B., Kartagina 149-146 p.n.e., Warszawa 2008.
  • Radziejewski P., Słonie bojowe, 24.01.2007, [online], https://www.histurion.pl/historia/starozytnosc/starozytnosc_ogolnie/slonie_bojowe.html (dostęp: 07.01.2022 r.).
  • Piekarski M., Hydaspes 326 p.n.e., Ożarów Mazowiecki 2019.
  • Walter G., Cezar, Warszawa 2006.
Korektor: Ewelina Powierska

korektorka, autorka tekstów, transkrybent. Interesuje się historią XX wieku (II wojna światowa), ale także, na przestrzeni wieków, historią innych kontynentów. Miłośniczka kryminałów i horrorów. Związana z Fundacją Sama Mama.

Inne publikacje

Udostępnij ten artykuł na swoich profilach

Warto zobaczyć:

Podobał Ci się tekst?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może Cię zainteresować:

Nowożytność

Szubienica, pal, garota. Przegląd kar w dawnej Rzeczypospolitej

Popełnienie przestępstwa niosło za sobą nieuchronność postawienia przed sądem. Spisane prawo (ale także zwyczajowe) zawierało opisy popełnionych przestępstw oraz konsekwencji im odpowiadającym. Znajdziemy je m.in. w kodeksie cesarza Justyniana Wielkiego, statutach Kazimierza Wielkiego i Carolinie. Poniżej postaram się zwięźle przytoczyć kilka głównych punktów procesu i rodzajów kar w Rzeczypospolitej późnego średniowiecza oraz nowożytności.

Czytaj więcej »
Średniowiecze

Lelum Polelum, Świstun, Pochwiściel, czyli demoniczna atmosfera

Ogromna jest rodzina demonów i duchów, które według Słowian zamieszkiwały otaczające nas środowisko. Nie ma miejsca, które byłoby wolne od bóstw, czy to dobrych, czy złych. Należy mieć na uwadze, że trudno zawrzeć wszystkie demony znane przodkom. Często to samo bóstwo inaczej nazywało się w poszczególnych regionach czy państwach słowiańskich. Co znamienne, nazwanie wszelakich zjawisk czy elementów przyrody ożywionej i nieożywionej sprawiało, że człowiek szanował przyrodę i jej dary.

Czytaj więcej »
Współczesność

Wolontariusze w mundurach. WOŚP na misjach poza granicami państwa

Zbliża się 32. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Styczniowy finał, czerwone serduszka i charakterystyczne puszki na stałe zagościły już w naszej świadomości. Co roku wolontariusze prześcigają się w pomysłach na aukcje i atrakcje, by zachęcić darczyńców do udziału. Inicjatywa bardzo szybko przeniknęła także… do wojska!

Czytaj więcej »
Skip to content